Bob Geldof w Katowicach

Bez hałasu i ogłoszeń wyklejonych w tramwajach pojawił się w Katowicach Bob Geldof – słynny organizator i średnio znany muzyk. Co by nie powiedzieć to Live Aid (1985) i Live 8 (2005) przyniosły mu więcej rozgłosu niż skądinąd fajna piosenka “(Tell me why) I don’t Like Mondays”.

Godnym odnotowania jest miejsce, w którym postawiono scenę wczorajszo-dzisiejszego koncertu. Otóż okazało się, że poza Muchowcem i ‘szeroko pojętymi akademikami’ są jeszcze w Kato miejsca niewyeksploatowane. Lokalizacja przy pomniku okazała się być strzałem w dyszkę, bo rozpościera się z niej całkiem miły widok na Oko Miasta AKA Rondo Sztuki, Spodek, Altusa i Superjednostkę. Brakowało tylko podświetlonych drzew za sceną, na wzór tych przy Altusie, ale i tak było całkiem ładnie.

geld-ofO samym Bobie można jeszcze powiedzieć tyle, że robi całkiem niezłą muzyczkę oraz to, że ma na swoim koncie niezapomnianą rolę w równie niezapomninym filmie pt. Pink Floyd The Wall. Jeśli jeszcze nie znacie to ze wszech miar polecam – muzyczne arcydzieło Rogera Watersa pięknie komponuje się z niesamowitymi rysunkami Geralda Scarfe’a i nawet dziś, 27 lat po premierze, film Alana Parkera dalej robi duże wrażenie. Tu krótki jego fragment:

A pod TYM adresem możecie zobaczyć cały film.

Bobowi należą się jeszcze podziękowania za to, że podczas zorgnizowanego przez niego Live 8, doszło do historycznego momentu, w którym to Floydzi, po ponad 20 latach zimnej wojny, ponownie wyszli na scenę w składzie z Rogerem Watersem. Przyznam, że gdy oglądałem transmisję tego koncertu uroniłem łezkę :wstydnis: Dlatego pozdro Bob, fajnie żeś wpadł!

7 Responses to “Bob Geldof w Katowicach”

  1. pat-o-logue Says:

    dzieki za relacje, aluminium. na geldofa pod pomnikiem bym poszedl. zaraz zapodam sobie za to the walla.

    pozdro od brata.

  2. ale nie do końca kumał i utożsamiał się z tym filmem , trochę poźniej sam przyznał ,że gdyby wiedział jaki będzie efekt końcowy to by w nim nie zagrał :) chyba ,że to była taka prowokacja … z tell me why I don’t like Mondays? też była związana ciekawa i straszna historia …ale nie będę się rozwodził bo wszystko jest w jej tekście ;) pozdro dla brata !

  3. dobre wejscie na najlepszy kawalek, pozdro !

  4. oj..poszlo by sie na koncert floydów..oj poszlo.

    a historie mozesz Ojgen opowiedziec, jesli Ci sie chce oczywiscie:)

    PS. pozdro dla brata od aluminiuma! :]

  5. aaaa! to nic takiego ,nic co by mogło we współczesnych czasach szokować:)
    kiedyś myślałem ,ze to taki gupi tekst znudzonego muzyka,że poniedziałek itd. ale potem jak już idealnie opanowałem anielski (czyt. jak dotarłem do polskiego tłumaczenia) to wyszło na to,że tu chodzi o jakąś 16-latkę co w Monday z nudów wzięłą giwerę starego(ojca) i zaczęła strzelać do przypadkowych przechodniow . Kilku zginęło ,kilku zostało rannych i tyle…. nic nowego w naszych czasach to już norma ,ciągłe katastrofy itd. chciałoby się powiedzieć ,żeby nie usłyszeć zarzutu ,że sie nie jest na czasie i trendy jak modele Kempskyego, ale szoookiem było jak już jom milicja capnęła to co powiedziała na komisariacie : ” Nie wiem czemu strzelałam ,po prostu nie lubię poniedziałków” !!!!!!!!! :)

  6. :D:D:D
    pointa/puenta nawet dzis brzmi super :D ShaLOnA nAsTKa z nIEj!! kempollo takie lubi :)
    PS. thnx Ojgen ze CI sie chcialo! :]

  7. na koncercie w Katowicach byłam, to już (dopiero) drugi mój koncert Geldofa i jestem zakochana! W człowieku, w muzyce, w tym co robi….

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: