Pewnego niedzielnego wieczoru…

To był weekend pełen pozytywnych wrażeń. Oby nie był początkiem tygodnia niespełnionych marzeń!! ( we wtorek egzamin!!!!aaaa!) Miło nam, że tak licznie przekraczaliście nasze skromne progi w ostatnim czasie. My ze swojej strony obiecujemy dołożyć starań, by wciąż było lepiej i ciekawiej. Czekamy też (ze Zbychem) na przebudzenie Marcina, który to ostatnio robił mnóstwo zdjęć, ale nie chce się z nami nimi podzielić:( Liczymy (ze Zbychem), że wkrótce ten stan rzeczy sie zmieni! MARCIN, can you hear me? (ze Zbychem)

A teraz na podsumowanie łykendu coś miłego dla ucha.. Lekkie, ale NIE za lekkie, miłe i przyjemne. Niech się Wam miło przegląda ostatnie posty słuchając tego naprawdę dobrego wałeczka.

PS. podziękowania dla drnk4130 zwanego Wojtkiem, bo to On mi ten utwór zaprezentował!!

7 Responses to “Pewnego niedzielnego wieczoru…”

  1. no powiem wam, ze muzyczka jest super :):)

  2. dla mnie najlepszy jest ten niezgrabny taniec :)

  3. niezgrabny taniec to jak wisienka na szczycie tortu:)
    bo samym tortem jest GŁOS, melodia tez dobra, a i klip jest na rapie! ;)

  4. …hum… jakiś komercyjny sklep wykorzystał kiedyś kawałek tego utworu do promocji :) z dobrym skutkiem

  5. No nie mów Jędrek, że Feist nie znałeś… ;)
    To jest z jej najnowszej płyty:

  6. “komercyjny sklep” hahaha

  7. rozczaruje CIe Pawle, ale byl okres w moim zyciu kiedy Feist nie znalem:(
    i dopiero niecaly rok temu drnk4130 mi go pokazal. moje zycie od tamtej pory jest znacząco lepsze:))
    PS dzieki za linia ;)

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: