ktory chcial mi je zabrac…kota trzeba bylo sciagnac z drzewa..co nam sie udalo, a dokonalismy tego przy pomocy drzwi z szafy ktore wsparte na gałęzi posluzyly kotu za most miedzy drzewem a balkonem.
a tukej foto relacja z fotoaparatu:

This entry was posted on April 30, 2008 at 3:51 pm and is filed under miscellaneous, report with tags marcin kempski, mlk. You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed
You can leave a response, or trackback from your own site.
May 5, 2008 at 5:06 pm
wlazł kotek na płotek a mlkbane zrobił mu kilka fotek …cin…:)
April 15, 2009 at 11:06 pm
ej i co z tym kotem dalej?!
April 15, 2009 at 11:14 pm
Kempski i ta jego czarna shop magia, dzisiaj mi nie chcial zdradzic jednego bajeru… :) ale go przycisne
April 15, 2009 at 11:18 pm
nie zdradzi :D to jego chleb i woda :D
April 15, 2009 at 11:20 pm
poki chleb do obiadu jest, a woda na world classie sie trzyma to tak… potem bedziemy jedli jego chleb z torby i pili jego wode z czapy nypd.. a on bedzie nam pisal na tablicy przy obiedzie, po kolei wszystko co i jak :)