Pewnego niedzielnego wieczoru…
To był weekend pełen pozytywnych wrażeń. Oby nie był początkiem tygodnia niespełnionych marzeń!! ( we wtorek egzamin!!!!aaaa!) Miło nam, że tak licznie przekraczaliście nasze skromne progi w ostatnim czasie. My ze swojej strony obiecujemy dołożyć starań, by wciąż było lepiej i ciekawiej. Czekamy też (ze Zbychem) na przebudzenie Marcina, który to ostatnio robił mnóstwo zdjęć, ale nie chce się z nami nimi podzielić:( Liczymy (ze Zbychem), że wkrótce ten stan rzeczy sie zmieni! MARCIN, can you hear me? (ze Zbychem)
A teraz na podsumowanie łykendu coś miłego dla ucha.. Lekkie, ale NIE za lekkie, miłe i przyjemne. Niech się Wam miło przegląda ostatnie posty słuchając tego naprawdę dobrego wałeczka.
PS. podziękowania dla drnk4130 zwanego Wojtkiem, bo to On mi ten utwór zaprezentował!!
April 20, 2008 at 9:14 pm
no powiem wam, ze muzyczka jest super :):)
April 21, 2008 at 7:05 am
dla mnie najlepszy jest ten niezgrabny taniec :)
April 21, 2008 at 7:38 am
niezgrabny taniec to jak wisienka na szczycie tortu:)
bo samym tortem jest GŁOS, melodia tez dobra, a i klip jest na rapie! ;)
April 21, 2008 at 5:31 pm
…hum… jakiś komercyjny sklep wykorzystał kiedyś kawałek tego utworu do promocji :) z dobrym skutkiem
April 21, 2008 at 6:09 pm
No nie mów Jędrek, że Feist nie znałeś… ;)
To jest z jej najnowszej płyty:
April 21, 2008 at 6:56 pm
“komercyjny sklep” hahaha
April 21, 2008 at 7:15 pm
rozczaruje CIe Pawle, ale byl okres w moim zyciu kiedy Feist nie znalem:(
i dopiero niecaly rok temu drnk4130 mi go pokazal. moje zycie od tamtej pory jest znacząco lepsze:))
PS dzieki za linia ;)